Przygotowuję dla portalu ngo.pl tekst o Nowej Hucie. To właściwie jeden z moich ulubionych tematów reportaży: artykuły dla „Nowego Obywatela”, „Trybuny”, internetowej strony Polskiego Radia, „Kuriera Galicyjskiego” (duże teksty) zaowocowały m.in. współpracą z Adamem Gryczyńskim przy albumach „Czas zatrzymany”, znajomością z jednym z najbardziej interesujących społeczników nowohuckich: Maciejem Twarogiem.
Dzięki Nowej Hucie i Markowi Kurzyńcowi, Maćkowi Gawlikowskiemu poznałem trochę „rewolucyjną” historię Krakowa w końcu lat 80-tych.
Przygotowuję zatem tekst, i nagle olśnienie, mam na półce pracę pod przewrotnym tytułem: „Futuryzm miast przemysłowych. 100 lat Wolfsburga i Nowej Huty” (wyd. ha! Art, Kraków 2007). Przeglądam zatem tę książkę, a w niej – tekst prof. Tadeusza Kowalika „Blaski i cienie transformacji polskiej”. Właśnie cytat z artykułu profesora będzie stanowił główną treść tej notki:
„Nie sposób dłużej ukrywać brzydkiej twarzy powstałego po 1989 roku ładu społecznego czy ignorować pytania komu [polski wzrost gospodarczy] służy. A nietrudno wykazać, że służy mniejszości. (…) Po pierwsze, Polska doświadcza najwyższego i najbardziej długotrwałego w Europie Centralnej bezrobocia. (…) Polska ma również (…) najwyższą stopę bezrobocia wśród młodzieży.
Wiele symptomów świadczy o tym, że elity władzy przyzwyczaiły się do katastrofalnie wysokiego bezrobocia, a proponowane środki nie zapowiadają na najbliższe lata zahamowania tej prawdziwej klęski społecznej. Blisko miliona osób tkwi w bezrobociu ponad dwa lata, a około dwóch milionów – ponad rok. Nie dysponujemy, niestety, wiarygodnym szacunkiem liczby i zakresu pracy zarejestrowanych bezrobotnych w szarej strefie.
W Polsce obserwujemy wysoki poziom, a zarazem ciągły wzrost ubóstwa, znacznie większy niż w innych krajach Europy Środkowej. (…) Trudny do wyjaśnienia jest bardzo szybki wzrost liczby osób żyjących poniżej minimum egzystencji. W latach 1996-2004 dość systematycznie wzrastała liczba tych osób (z 4,3 procent do 12 procent społeczeństwa). Oznacza to niemal trzykrotny wzrost nędzy w czasie, gdy dochód narodowy zwiększył się o ponad jedną trzecią! Prawdziwym skandalem politycznym jest fakt wzrostu liczby dzieci niedożywionych lub wręcz głodujących. Jak dotąd, ani poprzednia koalicja, ani obecna władza nie wyciągnęły z tego bezprecedensowego na zachód od Bugu faktu żadnych wniosków, które zapowiadałyby szybkie odwrócenie kierunku tych patologicznych procesów.
Po trzecie, naturalną konsekwencją wyżej wskazanych faktów i procesów jest jeden z najwyższych w Europie wskaźników nierówności społecznych. Wyraża się to z jednej strony w dużym biegunie ubogich, a z drugiej – w powstawaniu wielkich fortun, najczęściej na styku strefy publicznej i prywatnej. (…)
Dodać do tego należy barierę mieszkaniową i powszechną praktykę wspierania drogiego budownictwa dla zamożnych, czemu towarzyszy niemal całkowity zanik taniego budownictwa komunalnego. Powstały więc dwie kultury życia o cechach dziedzicznych, dwie odmienne społeczności, odgradzające się od siebie wysokimi parkanami, prywatną policją, groźnymi psami i elitarnymi szkołami. Celuje w tym Warszawa, która ma już ponad dwieście zamkniętych osiedli mieszkaniowych.
Systematycznemu ograniczaniu ulega również państwo opiekuńcze. Przewagę zyskują XIX-wieczne stosunki pracy w nowo powstałym sektorze prywatnym, gdzie nagminnie występuje zjawisko opóźnień w wypłatach wynagrodzenia. I wreszcie wszechobecne zjawisko korupcji i klientelizmu, objawiające się ze szczególną siła w procesach prywatyzacji. Te właśnie fakty, zjawiska, procesy należałoby traktować jako cechy konstytuujące system ekonomiczny w Polsce, gdyż będą nam towarzyszyć przez wiele lat. Można je nazywać wynikowymi cechami systemowymi, zrodzonymi przez splot swoistych urządzeń instytucjonalno-organizacyjnych”.
*
W telewizji trwa - i dobrze - festiwal wspomnień o Vaclavie Havlu. Przy okazji dziennikarze pytają, co różni Czechów i Polaków, czemu wśród Polaków widać niezadowolenie z III RP; niezadowolenie politycznie zagospodarowane choćby przez PiS (zagospodarowane zresztą nieudolnie i wedle prawicowych sztamp). Czemu część Polaków jest tak niewdzięczna, że nie podoba się jej ten system? - słychać w podtekście. Durni media workerzy, albo zbyt syci, albo zastraszeni (te kredyty do spłacenia) nie widzą, że odpowiedź mają na dłoni. Ale co oni mogą dostrzec zza swoich warszawskich biurek i stanowisk przed kamerą?
I tym demagogicznym akcentem kończąc, życzę Państwu dobrej niedzieli w III RP.
PS. I jeszcze to info polecam.

0 komentarze:
Prześlij komentarz